5 Responses

  1. Łukasz

    Niestety nie byłem obecny na minionym seansie tego filmu podczas projektu Spotkania z filmem, ale oglądałem go wcześniej i wiem iż jest to bardzo dobry wybór. Muszę powiedzieć że film od samego początku mi się spodobał, ale co najlepsze zaskoczył mnie pod koniec 🙂 Oglądając ten film przyznam się że, nie sądziłem iż w taki sposób potoczy się cała akcja. Końcówka zapewne urzekła każdego – nie tylko mnie i śmiem powiedzieć iż nie spodziewałem się takiego przekrętu w jaki sposób główni bohaterowie Claire oraz Robert potraktują szanownego pana Virgila Oldmana, który do końca był pewien iż wszystko jest dopięte na ostatni guzik oraz pod jego kontrolą.Film z drobnym humorem, trzymający w napięciu, bardzo dobra obsada – po prostu genialny według mnie oczywiście. Nie ukrywając ocena na portalu filmowym Filmweb mówi sama za siebie – 7.9. Polecam – bo naprawdę warto! 🙂

  2. J.M.

    Krótko: super kino! Miałem przyjemność oglądać ten film po raz trzeci. Za pierwszym razem było wielkie zdziwienie gdy po półtorej godzinnym budowaniu napięcia całość kończy się zwykłą kradzieżą ?! Coś nie tak! Film nabiera kolorów gdy oglądamy go któryś raz i wiemy jak się kończy. Widzimy wtedy jak budowana jest intryga owinięcia staruszka wokół palca młodej „niewiasty” – aż się nóż otwiera w kieszeni. Niestety burzy hormonów nie jesteśmy w stanie się oprzeć. Czy można zafałszować miłość ? Smutne ale chyba można.

  3. Jacek

    Swoje prywatne Oskary przyznaję tym razem dwa – scenografowi i Ennio Morricone.
    Ciekaw jestem, kiedy zaczęło wam coś nie pasować i zaczęliście podejrzewać przekręt? Ja wtedy, kiedy Claire nie zauważyła ukrywającego się za rzeźbą obok drzwi Virgila.

  4. J.M.

    To ja zbyt późno się zbudziłem bo dopiero na samym końcu, a może dlatego że zbyt poważnie szukałem błędów logicznych. Co do soundtracku to mam mieszane uczucia – z jednej strony uważam, że ścieżka dźwiękowa powinna być jak sędzia piłkarski czyli wiemy że jest ale go nie widać bo to nie on tu gra pierwsze skrzypce ale z drugiej strony patrząc jak Pierluigi Collina potrafił ożywić każdy mecz tak Ennio Morricone potrafił ożywić taki gniot (dla mnie) jak Orka i zmienić go w arcydzieło. Nie było utworów, które będziemy pamiętać za lat 10 czy 20 lat ale chyba jest w tym jakiś cel. Podejrzewam, że jeszcze nie dorosłem do tego by w pełni zrozumieć przesłanie. No i gra Geoffreya Rusha, że klękajcie narody – facet, który wpadł do kulturalnego rynsztoku pod nazwą „Piraci z Karaibów”, tu odrodził się, pokazał klasę i „pozamiatał” pseudomężczyzn z Jamesów Bondów (poza Szonem ofokrs ;)).
    P.

  5. Marcin S

    Film bardzo dobry, wysoki poziom aktorstwa, ciekawa akcja. Nie pasowało mi to chowanie się za rzeźbą, osoba z fobią dotyczącą innych osób od razu powinna zauważyć. Ale do końca nie sądziłem, że tak go oszukują. Ba! Sam poczułem się oszukany! Świetne kino.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *